Naszpikowani kompetencjami

naszpikowani-kompetencjamiMuszę zdążyć, muszę zrobić, muszę pójść, muszę pojechać, muszę zadzwonić…”. Słowo “muszę” wybrzmiewa w naszych głowach kilkadziesiąt razy na dobę przez 7 dni w tygodniu, przez 12 miesięcy każdego roku. Dodajmy do tego: “Muszę szybciej, lepiej, więcej, jeszcze więcej i jeszcze szybciej, i jeszcze lepiej“.

Na papierze

Firmy wysyłają pracowników na szkolenia, aby realizowali zadania szybciej i lepiej. Wysyłają ich na przykład na szkolenia „Zwiększ swoją efektywność w 1 dzień”, albo „Kompetentny… XXI wieku”, „Organizacja czasu pracy” itp. Szkoleń jest dużo, ich program jest obszerny, a materiały ogromne. Taki pracownik idzie na szkolenie, dostaje 10 różnych narzędzi do zmiany umiejętności, dostaje bardzo dużo materiału. Ma certyfikat i na podstawie programu jego kompetencje wzrosły o 200%! I taki pracownik jest od razu po takim szkoleniu bardziej kompetentny- na papierze. Potwierdza to właśnie certyfikat, program, lista obecności i materiały. Czy jednak ten pracownik, który musi, bo inaczej firma „go udusi”, zdobył te wszystkie kompetencje? W post teście odpowiedział poprawnie na 98%. Osiągnął przyrost wiedzy na poziomie 45%, więc na papierze kompetencje zdobył.

A jak jest w rzeczywistości?

Na pewno pracownik zdobył wiedzę, dowiedział się, że są takie kompetencje. Wie też, kiedy i jak używać wskazanych narzędzi. Teoria jest opanowana, “jakaś” praktyka jest ruszona. I co z tego? Po co nam utrzymywanie takiej iluzji? Taki pracownik, naszpikowany teorią o kompetencjach, to jak przyszły kierowca samochodowy, który poszedł na kurs prawa jazdy online. W dwa dni przerobił cały materiał. Na koniec szkolenia test online zdał na 97%, więc potrafi jeździć. Czy on naprawdę jednak potrafi jeździć? W domu ma dwa samochody i nawet wyjedzie z garażu, spocony i zestresowany. I tylko tyle. Nie potrafi jeździć. Nie potrafi zachować się na skrzyżowaniu, bo tego nigdy nie robił. Nie wierzy też, że jest kierowcą, bo nie doświadczył swojego własnego bycia nim.
Kiedy miał to zrobić? W dwa dni online? Kochani, tak to nie działa. Ja, Ty, My i oni-pracownicy potrzebują czasu, doświadczenia zmiany we własnej postawie i przekonania, że chcą to zmienić. Tego wszystkiego nie da się uruchomić w tak przeładowanych programach w dwa dni.

Warunki do zmiany

Do tego muszą jednak być spełnione odpowiednie warunki. Po pierwsze, musi być zaufanie w grupie, która się szkoli. Bez zaufania nie ma dostępu do siebie i otwartości na zmianę. Musi być autentyczna, wewnętrzna motywacja do zmiany. W tworzonym programie musi być zaplanowana, a później przeprowadzona– zmiana postawy, zmiana umiejętności i wiedzy. Te wszystkie trzy aspekty muszą wystąpić. I uwaga, jeśli zmieniamy wiedzę, postawę i umiejętności– to nie po pięć zmian z każdego obszaru. Jak mamy za dużo zmian to nasza głowa i nasze ciało się buntuje. Tracimy grunt pod nogami i nie wiemy jak mamy działać. Jak zmieniam wiedzę z obszaru np. komunikacji? Dowiaduję się, że mam komunikować się inaczej w zespole i dostaję przykłady jak to zrobić. Zmieniam swoją postawę i zaczynam brać odpowiedzialność za to, jak się w tym zespole komunikuję i autentycznie mi na tym zależy. Kontaktuję się ze sobą i autentycznie chcę. Ćwiczę na tym szkoleniu nowe formy komunikatów, uczę się jak mówić do koleżanki i kolegi. Doświadczam, jak wpływają na mnie mapy komunikacyjne i jak używać np. parafrazy, aby się w te mapy nie pakować. Doświadczam też na szkoleniu, jak oddzielać podczas komunikowania się z moim zespołem fakty od emocji i opinii. To, moi drodzy, jest już bardzo dużo. To ja mam nad czym myśleć, pracować, doświadczać i mam się czego bać. Bo ja nie wiem, jak mój cały zespół będzie na tę moją zmianę reagował. A jak nie wiem, nie znam, to się boję. Więc mam kolejną pracę do wykonania w sobie i ze sobą. A na szkoleniu przeładowanym w narzędzia i materiał nie ma miejsca na to wszystko. Jest tylko miejsce na złudzenia.

Najpierw ja, później moje kompetencje

I później przychodzą na coaching tacy pracownicy, menedżerowie przeładowani kompetencjami, przeszkoleni z lewa na prawo. I mówią: “Nie umiem, nie wychodzi mi. Coś jest ze mną nie tak. Nie zdałem egzaminu, jestem złym menedżerem. Nie wiem, czy chcę tego awansu? Muszę jeszcze to i tamto. Jak to zrobić, aby było już i teraz. Mam termin! Rozwijam filie. Muszę właśnie więcej, lepiej i szybciej“. Dlatego też siadamy i omawiamy w pierwszej kolejności kwestie organizacyjne. Omawiam, jak wygląda coaching, jak pracuję. Co wychodzi na pierwszej sesji? “Czego ja chcę? Czy chcę to robić to? Jak się czuję? Czy czuję, że chcę czy czuję, że nie chcę”. Zaczynamy od nich samych. Oni przypominają sobie, że są, myślą, czują i mają wolną wolę. Przypominają sobie, że są więcej niż tylko kompetencjami.

Czy to oznacza, że szkolenia nic nie dają? Takie, na których jest maraton kompetencyjny w dwa dni– nie dadzą nam pożądanego efektu. Wybierajmy dla naszych pracowników i siebie szkolenia, na których jest mniej, głębiej i dłużej. Wtedy zaistnieją realne zmiany. W konsekwencji po dłuższym czasie osiągnięmy w końcu to szybciej, lepiej, efektywniej i więcej.

Artykuł Beaty Kaczor opublikowany za zgodą portalu hrpolska.pl

stopki-artykul

Tagi: ,

Podziel się:
  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Flaker
  • PDF
  • LinkedIn
  • RSS
  • Wykop


  • Partnerzy

    • 1 SWPS
    • 2 WSB
    • 3 HRTrendy
    • 4 Psychologia biznesu
    • 5 Psychologia społeczna
    • ARF Design
    • ASBiznesu
    • BCO
    • JKMW Kotwica
    • Kolporter
    • TOMCRM
    • WenderEdu