Molestowanie – winny jest sprawca, nigdy ofiara cz.2/2

molestowanie 2Dowcipy o szowinistycznym, rasistowskim lub seksualnym podtekście. Aluzje, rzucane niby to mimochodem, komentarze dotyczące wyglądu, stroju i zachowania. Uporczywe wlepianie oczu w dekolt. Poufałe i „przyjacielskie” klepnięcia. Przypadkowe muśnięcia, ocieranie. Rubaszne i jowialne jakoby obejmowanie i obłapianie. Niedwuznaczne propozycje. Wreszcie… otwarta napaść.

“W molestowaniu seksualnym nie chodzi o seks. Chodzi o władzę. Badania wykazują, że w większości wypadków to przełożony molestuje seksualnie podwładnego. Badania wykazują również, że im wyższa jest względna liczba mężczyzn, tym częstsze bywają wypadki molestowania seksualnego.” J. Dunckel

Co dalej?

Molestowanie niemal zawsze wywiera destrukcyjny wpływ na ofiarę. Negatywnie wpływa na poczucie komfortu i bezpieczeństwa, utrudnia wykonywanie obowiązków i funkcjonowanie w życiu pozazawodowym. Zaburza relacje nie tylko wewnątrz organizacji, powoduje wycofanie i poczucie zagrożenia, drastycznie obniża samoocenę ofiary. Bywa i powodem długotrwałych nieraz problemów psychicznych i zdrowotnych. U ofiar molestowania może nawet wystąpić coś na kształt syndromu gwałtu i stresu pourazowego, podobnego do objawów, jakie obserwowano u powracających z pola walki żołnierzy czy osób po traumatycznych przeżyciach. Nieraz konieczna jest zmiana środowiska, choćby i zachowania niepożądane zostały zniwelowane, a sprawca lub sprawcy ponieśli konsekwencje. Często konsekwencje ponosi też sama ofiara. Niestety w naszym społeczeństwie nadal występują przypadki piętnowania nie tylko sprawców, lecz i ofiar, przerzucania na nie odpowiedzialności. lub . Funkcjonuje równocześnie błędne, fałszywe i szkodliwe przekonanie, że osoby w sposób zdecydowany sprzeciwiające się niedozwolonym praktykom szkodzą swoimi działaniami organizacji i zachowują się nielojalnie. Bywa, że po nawet zwycięskiej batalii ze sprawcą lub organizacją ofiary długo nie mogą znaleźć nowego miejsca pracy, jako że podąża za nimi niezasłużona opinia tzw. „trouble maker’a”, czyli osoby będącej źródłem potencjalnych problemów dla pracodawcy i instytucji.

Jaka ochrona?

Zachowania noszące znamiona molestowania są nie tylko wykroczeniem przeciwko przepisom kodeksu pracy. Skutkować mogą również odpowiedzialnością winowajcy z zakresu przepisów prawa cywilnego. W pewnych przypadkach stanowić mogą przestępstwo, za które kodeks karny (rz. XXV, art.199 i inn.) przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności. Z kolei w przypadku napaści o charakterze seksualnym- do lat 8 lub 12.

Jak wspomniano, kodeks pracy chroni ofiary molestowania i przewiduje szereg sankcji za dopuszczanie do tego typu zachowań. Niestety, obejmuje on wyłącznie osoby świadczące pracę na podstawie umów w kodeksie pracy przewidzianych. Osoby pracujące na podstawie umowy zlecenia czy umowy o dzieło nie podlegają przepisom – a więc i prawnej ochronie – kodeksu pracy. Choć jak pokazuje praktyka – wcale nie są w mniejszym stopniu narażone na molestowanie. W przypadku zaistnienia takich okoliczności zmuszone są do korzystania z ochrony swoich dóbr i praw przewidzianych w przepisach kodeksu cywilnego lub, w przypadkach bardziej drastycznych – sankcji, jakie prawo karne przewiduje dla sprawców. Również instytucje takie jak PIP czy organizacje wewnątrzzakładowe często nie chcą okazać wsparcia ofiarom, tłumacząc się brakiem podstawy prawnej, jako że działać mogą wyłącznie w ramach przepisów kodeksu pracy. A ten de facto nie obejmuje wszystkich pracujących.

Co robić?

Przede wszystkim – nie być biernym. I nie czekać, aż zachowania powtórzą się lub będą eskalowane. Molestowanie to nie mobbing, jak już wspomniano – wystarczy jednorazowe, niepożądane zachowanie o charakterze opisanym powyżej i należy niezwłocznie podjąć działania zapobiegawcze. Czasami wystarczy stanowcze uświadomienie sprawcy, że nie tolerujemy jego zachowania, wraz z uświadomieniem mu konsekwencji niezaniechania dalszych tego typu czynności. Wielu bowiem sprawców dopuszcza się molestowania, niekoniecznie zdając sobie sprawę z tego, że właśnie wykraczają poza normy tak społeczne, jak prawne. „Małpie” dowcipy czy jowialne i przyjacielskie w ich mniemaniu zachowania często są przejawami molestowania, mimo iż nie jest ono intencją sprawcy.

W jednym z podręczników zarządzania trafiłem kiedyś na wyjątkowo kontrowersyjny ustęp dotyczący molestowania i innych niepożądanych zjawisk w środowisku pracy. Autor twierdził mianowicie, że zgłaszanie przypadków molestowania i podejmowanie samodzielnej reakcji może mieć fatalne konsekwencje dla ofiary, a dodatkowo – jest nieskuteczne i że należy zdać się w tej materii na kierownictwo organizacji. Ciekawy pogląd, zwłaszcza, że… często to kierownictwo dopuszcza się molestowania. W jednym tylko zgoda – obowiązkiem przełożonego jest reagować zdecydowanie na nawet z pozoru nieszkodliwe przypadki niepożądanych zachowań. Autorytet i groźba konsekwencji ze strony przełożonego potrafią skutecznie wyeliminować takie zachowania tak u sprawcy, jak z całej kultury organizacji.

Wobec skali zjawiska i nagłośnianych przypadków, w wielu organizacjach wdrażane są obecnie wewnętrzne procedury mające przeciwdziałać przypadkom molestowania, podobnie jak mobbingu i dyskryminacji. Edukacja i szkolenie pracowników w tym zakresie winno iść równolegle z wprowadzaniem formalnych rozporządzeń i instrukcji. Znaczenie ma poprawna współpraca komórek BHP, HR i zarządu organizacji w uświadamianiu i budowaniu kultury niesprzyjającej tego typu zachowaniom.

Często pojawiają się w rozmaitych poradnikach „rady”, by nie prowokować sytuacji – w miarę możliwości nie pozostawać sam na sam ze sprawcą itp. Bzdura! Często są to czynniki i okoliczności niezależne od ofiary, w dodatku bliskie poglądowi, że ofiary prowokują sprawcę. Winny jest sprawca, nigdy ofiara!

Należy pamiętać o konieczności udowodnienia sprawcy jego czynów – w miarę możliwości postarać się o dowody, choćby w postaci wiadomości czy zeznań świadków. Choć z tym drugim bywa bardzo ciężko. Pomaga nieraz głośny i stanowczy sprzeciw oraz ujawnienie zachowań sprawcy – ludzie trudniej zaprzeczają czemuś, czego byli bezpośrednimi świadkami. Na przypadki molestowania, zarówno jeśli jest się ofiarą, jak i świadkiem, bezwzględnie należy reagować. Pozostając biernym, stwarza się sprawcom przyzwolenie na ich naganne zachowania.

Artykuł Pawła Cholewki opublikowany za zgodą portalu hrpolska.

stopki-artykul

Tagi: ,

Podziel się:
  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Flaker
  • PDF
  • LinkedIn
  • RSS
  • Wykop


  • Partnerzy

    • 1 SWPS
    • 2 WSB
    • 3 HRTrendy
    • 4 Psychologia biznesu
    • 5 Psychologia społeczna
    • ARF Design
    • ASBiznesu
    • BCO
    • JKMW Kotwica
    • Kolporter
    • TOMCRM
    • WenderEdu